MOTYWACJA

Bieganie po pracy – moje 3 zasady

Bieganie po pracy nie zawsze jest łatwe. Po porannej pobudce, ośmiu godzinach za biurkiem i po załatwieniu rozmaitych spraw czasem się po prostu nie chce. Jednak znalazłam sposób na to jak szybko i skutecznie zmotywować się do treningu po całym dniu. 

Pewnie pamiętacie jaki mam, a właściwie miałam, problem z bieganiem wieczorem. Bardzo trudno było mi się przestawić na inny tryb życia – bez studiów i większej ilości czasu o poranku. Do tego dochodziła niechęć do biegania, gdy jest ciemno, a przez to zdecydowanie mniej komfortowo. Jednak udało mi się zmobilizować i znalazłam patenty na to jak po pracy stosunkowo szybko zebrać się na trening nim zdążę uzmysłowić sobie, że jestem zmęczona. W październiku udaje mi się biegać wieczorami, więc muszę przyznać, że te sposoby działają, choć są stosunkowo proste.

1. Zbierz się szybko

Jeśli przebierzesz się w ciepłą bluzę, wygodne legginsy, założysz mięciutkie kapcie i rozsiądziesz się w wygodnym fotelu, istnieje ryzyko, że nie ruszysz się już o krok, chyba, że po ciepłą herbatę z sokiem do kuchni. Jesień i zima mają to do siebie, że zniechęcają do nadmiernej aktywności na zewnątrz, zwłaszcza, gdy wieje i leje. Dlatego po przyjściu z pracy lepiej nie zastanawiać się za długo. Przyjęłam pewną taktykę, która jest bardzo przydatna. Piję wodę, zjadam banana i od razu przebieram się w sportowy zestaw. Czasu na rezygnację praktycznie nie ma, więc niczym zdążę pomyśleć, że może warto odpocząć albo położyć się choć na chwilę, już ubieram buty i wychodzę. To bardzo skuteczna metoda, bo nie ma w niej czasu na wątpliwości.

2. Nie jedz dużego posiłku

Kilka razy popełniłam ten błąd i po przyjściu z pracy zjadłam obiad, a godzinę później na ścieżce szukałam z zegarkiem GPS’a. Jak łatwo się pewnie domyślasz to był bardzo głupi pomysł. W przypadku kiedy nie masz czasu czekać na trening dwóch, trzech godzin musisz odpuścić większy posiłek. Inaczej bieg nie będzie żadną przyjemnością, a ból żołądka uprzykrzy Ci każdy krok. Jednak jeśli masz więcej czasu spokojnie możesz zjeść coś porządniejszego i odczekać. W moim przypadku ten pomysł nie zdaje egzaminu, bo jestem niecierpliwa, a dodatkowo nie mam ochoty biegać bardzo późnym wieczorem, bo po prostu tego nie lubię.

3. Pomyśl, co zrobisz po powrocie

Godzina dwudziesta pierwsza. Dziesięć kilometrów odhaczone, a Ty po ciepłej kąpieli możesz zaszczyć się w łóżku z kubkiem ulubionej herbaty. Do tego książka albo laptop i rozpoczyna się prawdziwy relaks. Jeszcze świadomość dobrze wykorzystanego czasu i wspomnienia z dnia pełnego wrażeń. Wizja idealna! Ale żeby mogła się ziścić musisz ubrać buty, narzucić kurtkę, czapkę i wybiegać swoje. Kiedy myślę o satysfakcji po i miłym uczuciu lekkiego zmęczenia, wiem, że warto się zmobilizować, bo potem będę sobie za to wdzięczna. Często zdarza mi się też snuć plany na przyjemny wieczór lub kolejny dzień w trakcie biegu, łącząc przyjemne z pożytecznym.

Jeśli znasz jeszcze jakiś skuteczny patent na bieganie po pracy chętnie go przetestuję. Motywacji i fajnych pomysłów nigdy dość 😉

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać