Z DYSTANSEM

Co najczęściej słyszy biegacz, gdy spotyka się z rodziną i znajomymi?

Co najczęściej słyszy biegacz

Wśród niezliczonych tematów na spotkaniach rodzinnych łatwo też usłyszeć te związane z bieganiem. Ciocie, wujkowie, kuzyni i siostrzeńcy są bardzo ciekawi jak to jest biec bez przerwy, czy bolą wówczas kolana i ile kilometrów właściwe ma ten maraton.

Święta to czas refleksji, odpoczynku, wytrwałego sprzątania, gotowania, pieczenia… i spotkań z rodziną. Na tapecie wówczas polityka, pogoda, edukacja, motoryzacja, kuchnia, rozmaite anegdoty, koty, psy, wspomnienia i wiele wiele innych tematów, a wśród nich nawet te biegowe! Zebrałam pytania i porady, które słyszę najczęściej odnośnie tego mojego biegania i tych (podobno) męczących zawodów.

Co najczęściej słyszy biegacz?

Jak to jest tak biec bez przerwy?

Całkiem przyjemnie! Dwie godziny czy cztery mijają na świetnej zabawie, nawet nie wiadomo kiedy. Tu jakiś miły uśmiech, tam rozmowa, łyk wody, kęs batona, parę zerknięć na zegarek i jak wszystko dobrze idzie, meta pojawia się nadspodziewanie szybko.

A ten maraton to ile kilometrów?

Moje ulubione pytanie! Nie tylko w trakcie świąt. Często na zawodach widzę biegaczy z fantastyczną koszulką „Na ile kilometrów ten maraton?” i zawsze się uśmiecham. Bo to taki typowo biegowy przytyk dla wszystkich tych, którzy nie mogą zapamiętać, że to te magiczne 42 kilometry.

Jak tak jesz, biegnąc to się nie udławisz? 

Potrafię rozlać herbatę na trasie kuchnia – pokój na prostej podłodze i wywalić widelec z talerza tuż przed zlewem, ale udławić w trakcie biegu jeszcze mi się nie zdarzyło. Jaki z tego wniosek? Że biegnąc z powodzeniem można jeść, pić i jednocześnie bić własne rekordy, nawet jak się jest taką ciapą 🙂

Musisz bardzo szybko biegać, jak wygrywasz! (czyt. dostajesz medale)

Z moją szybkością to raczej różnie, a medale dostaje każdy (na szczęście!). Są świetną motywacją i pięknie prezentują się na ścianie!

Jak już tyle biegasz to może teraz triathlon?

Bardzo chętnie jakby ktoś z tej trójki wyrzucił pływanie! Albo wymienił chociaż na coś innego. Lubie pływać, ale żabką po Bałtyku. Chlor w basenie, woda napływająca do oczu, rzeczywistość oglądana bez soczewek i jeszcze tłok na torze – to wszystko dyskwalifikuje pływanie w moich oczach. A do naturalnego zbiornika wodnego (jak np. Zakrzówek, gdzie też organizują triathlon) musieliby mnie chyba wrzucić siłą! Do tego dochodzi jeszcze szybkie przebieranie na trasie i naprawdę czasochłonne treningi. Jak zrobią coś z tym pływaniem to pomyślę.

Ale po co od razu start w zawodach? Nie możesz zrobić sobie dwóch kółek wokół błoń? 

Zawody to zupełnie inne bajka! Odpuścić jest znacznie trudniej niż na treningu, a kibice, własna ambicja i oficjalny pomiar czasu motywują do szybszego przebierania nogami. Do tego biegacze to chyba najbardziej optymistyczna i wesoła grupa ludzi! Wokół mnóstwo uśmiechu, wsparcia, kolorowych strojów i żartów. I ta duma z własnej wytrwałości! Po za tym gdyby nie np. maraton, nikt nie zwlókłby mnie w niedzielę o 6.30 z łóżka żeby wybiegać 30 kilometrów.

Na starość wysiądą Ci kolana!

Mam ochotę powiedzieć „Dobra, dobra”. Aktualnie nie ma potwierdzonych informacji, iż bieganie niszczy kolana, a najnowsze doniesienia wręcz to dementują. Przy doborze odpowiednich butów oraz nawierzchni, przestrzeganiu techniki i prawidłowej wadze bieganie nie zniszczy naszych kolan, a na starość wręcz może wzmocnić stawy i kości. W sędziwym wieku lepiej mieć w nogach wiele wybieganych kilometrów niż wiele wysiedzianych godzin na kanapie.

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać

  • R.

    Ah te soczewki, bez nich świat wygląda tak, jak chory bez rutinoscorbinu 😀