PRZYGOTOWUJĘ SIĘ DO ZAWODÓW

Czego nie robić przed półmaratonem? – szybki poradnik tuż przed startem!

czego nie robić przed półmaratonem

Ostatnie dni przed startem w półmaratonie to zawsze lekki stres, słynne ładowanie węglami, nadzieja na dobry wynik i pewność, że to będzie dobra zabawa. Niezależnie od tego czy biegniemy po życiówkę czy po prostu chcemy przeżyć pozytywne chwile, warto pamiętać o rzeczach, których NIE powinniśmy robić tuż przed startem.

Czego nie robić przed półmaratonem?

NIE martw się na zapas

To twój debiut? Hej, przecież będzie dobrze! Nie przejmuj się nadmiernie, będzie lecieć z Tobą kilka tysięcy ludzi, którzy także debiutują na dystansie dwudziestu jeden kilometrów albo przynajmniej znaleźli się pierwszy raz w tym mieście. Biegnij z pełną wiarą w swoje możliwości, tylko nie przesadzaj. Gdy źle się poczujesz zwolnij, przejdź do marszu lub odpocznij.

NIE jedz niesprawdzonych rzeczy

Ani w dzień poprzedzający start ani przed godziną zero. To może skończyć się różnie. Ale nie wnikajmy w to 😉

NIE przeceniaj swoich sił

„Od kilku tygodni niewiele biegałem, ale stanę w tej grupie na 1:40 przecież i tak dam radę” A potem w połowie okazuje się, że komuś tutaj zaczyna brakować sił, bo za szybko wystartował. Zdecydowanie lepiej zrobić odwrotnie – stanąć w wolniejszej grupie, a potem wyprzedzić pacemakera i kolejnych uczestników na drugim etapie biegu. Kilka razy na starcie wydawało mi się, że mam ogrom sił i spokojnie dam radę biec cały dystans dobrym tempem. Ale przy szybkim starcie, na siedemnastym czy osiemnastym kilometrze dopadał mnie już kryzys i przestawało być miło.

NIE testuj nowej odzieży i odżywek

Bąble od butów, rany od metek, obtarcia od szwów, brak komfortu w trakcie biegu przez ciągle zjeżdżające leginsy z czterech liter… To wszystko czeka Cię jeśli postawisz na nowe, piękne (i niesprawdzone) koszulki, spodenki, buty czy nawet etui na telefon, którymi postanowisz pochwalić się na półmaratonie. Lepiej wziąć przetestowaną, nawet nieco zużytą odzież niż potem cierpieć przez całą trasę. Podobnie jest z żywnością, bierz tylko to, co zjadasz zwykle w trakcie startów lub treningów.

NIE próbuj nadgonić braku treningów w kilka dni przed samym startem

Tutaj już niestety niewiele możemy zrobić. Czas na to był o wiele wcześniej, dlatego nie pozostaje nic innego jak spokojnie stanąć na starcie. Dasz z siebie tyle ile możesz, a jeśli wynik nie będzie satysfakcjonujący będziesz mieć nauczkę na przyszłość, by rzetelniej przykładać się do treningów. Wiem, że taka sytuacja może być spowodowana również kontuzją, dlatego zwłaszcza w tym przypadku nie forsuj się przed startem. Podejść do niego na luzie i z uśmiechem pokonaj dwadzieścia jeden kilometrów.

NIE fiksuj się na samej życiówce

To nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem – ani na pięciu kilometrach, ani na dziesięciu czy na maratonie. W końcu chodzi o samą przyjemność! Nie biegnij dla czasu, dla rekordu… ciesz się każdym kilometrem, a niespodziewanie może się okazać, że nogi poniosą Cię z niebywałą lekkością na metę… w rekordowym czasie! Dobry trening i radość z zawodów mogą również wpłynąć na oczekiwany wynik, choć nigdy nie powinien być on celem samym w sobie.

NIE zaśpij

Tym bardziej, gdy startujesz w warszawskim półmaratonie, a w nocy następuje zmiana czasu. W zeszłym roku pozmienialiśmy czasy w zegarkach i poszliśmy spać o odpowiedniej porze, jednak rano z kolei okazało się, że pomyliłam godzinę startu. Dlatego wieczorem lepiej jeszcze raz sprawdzić, o której ruszają wszyscy zawodnicy.

NIE zapomnij dobrze się bawić! 🙂

Ostatni punkt, ale zdecydowanie nie najmniej ważny! Nawet jeśli jest ciężko, nie wszystko idzie po Twojej myśli – uśmiechaj się szeroko, machaj do kibiców, przybijaj piątki i ciesz się fantastyczną atmosferą, piękną pogodą czy dobrą muzyką w słuchawkach. Przecież właśnie po to tutaj jesteś!

Powodzenia!

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać