LIFESTYLE

Czy warto studiować kulturoznawstwo? – opinia byłej już studentki

czy warto studiować kulturoznawstwo

Kiedy przyznajesz, że studiujesz kulturoznawstwo na Wydziale Humanistycznym na Akademii Górniczo-Hutniczej, twoi rozmówcy przeważnie reagują na dwa sposoby. Jedni się dziwią, drudzy śmieją. Ale wszyscy zgodnie pytają – „to oni tam mają wydział humanistyczny?”

Tak właśnie wyglądał pierwszy rok moich studiów. Później też słyszałam tego typu reakcje, ale już właściwie się z nimi oswoiłam. Najpierw się wstydziłam, potem czułam się zażenowana, a teraz myślę sobie, że nikomu nic do tego, co ja studiuje i dlaczego. Na kierunku spędziłam pięć lat, więc postanowiłam się podzielić tym, dlaczego warto i nie warto. Jestem jedną z tych osób, którym jednak zależało żeby coś z tych studiów wynieść i czegoś się dowiedzieć, więc jeśli ktoś przyszedł na nie tylko żeby zabić czas może mieć zupełnie inną opinię.

Dla każdego coś dobrego

Miałam zarządzać zasobami ludzkimi, a znalazłam się na kulturoznawstwie, więc na pierwszym (i drugim) roku studiów nie miałam pojęcia, co chcę robić. Interesował mnie PR, marketing i reklama, ale na początkowych semestrach próżno było szukać takich zagadnień. I nie ma co się dziwić, bo kulturoznawstwo to zupełnie inna bajka. Pewnie dlatego na studiach (zwłaszcza podczas magisterki) wyodrębniły się dwie grupy. Jedna, która zainteresowana była filozofią, historią, sztuką czy religią i druga, która zwracała się raczej w kierunku reklamy, UX czy medioznawstwa. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie, choć oczywiście ci pierwsi mieli dla siebie znacznie więcej przedmiotów i ekspertów, którzy w swoich zagadnieniach nie mieli sobie równych. Nawet ja zaintrygowana religioznawstwem opanowałam wiedzę na temat wszystkich taoizmów, konfucjonizmów i byłam zachwycona tematem. Podobnie było z kulturą popularną czy filozofią. Gorzej natomiast z antropologią, muzealnictwem, semiotyką i sztukami plastycznymi. Tutaj wszystko wydawało mi się nudne i mało istotne.

Baza i nadbudowa

Kulturoznawstwo to były moje pierwsze studia, więc mam do nich ogromny sentyment. W końcu pierwsze ustne egzaminy, sesja, juwenalia, kolokwia, indeks, sprawy do załatwienia w dziekanacie… Ale skupiając się na aspekcie merytorycznym, muszę przyznać, że przez pięć lat (choć może nawet bardziej przez pierwsze trzy) do opanowania była solidna dawka wiedzy. I inaczej, niż w przypadku dziennikarstwa, poznawaliśmy samą teorię. Raz bardziej potrzebną, innym razem mniej, ale jednak dawała jakiś obraz świata, zwiększała świadomość i ułatwiała zrozumienie pewnych spraw. O religiach nadal mam coś do powiedzenia, pamiętam też tytuł pierwszego filmu i zależność między bazą i nadbudową u Marksa. Na co dzień może nie są to ogromnie potrzebne rzeczy, ale jak przyjdzie porozmawiać z kimś inteligentnym to jednak dobrze mieć coś do powiedzenia w różnych dziedzinach. Dodatkowo można lepiej rozumieć (albo zrozumieć w ogóle) bardziej ukryte aspekty filmów, wojen czy nawet wydarzeń politycznych. Mimo, że nie raz w trakcie sesji wkurzałam się, że muszę uczyć się różnych nieprzydatnych, nudnych i mało interesujących rzeczy, to jednak zawsze coś później w tej głowie zostawało. I dziś cieszę się, że zostało.

„Wszystko płynie”

Te studia są niezwykle szerokie, choć skłaniają się bardziej ku zagadnieniom dawnym czyli historii, filozofii oraz sztuce. Są fantastycznym rozwiązaniem dla osób, które interesują się dziejami świata, Platonem, teatrem czy filmem. Przekazują wiedzę od podstaw, która jest potrzebna do zrozumienia obecnych kontekstów w sztuce, historii czy religii. Starają się także przedstawić nowoczesny wymiar kulturoznawstwa, jakim są również media społecznościowe, reklama czy user experience. Jednak tych zagadnień jest zdecydowanie mniej i można je traktować raczej jako uzupełnienie niż podstawę programu. I jest to w pełni zrozumiałe, bo od tego są inne kierunki albo podyplomówki.

Kulturoznawstwo i dziennikarstwo

Wiedza, którą zdobyłam na kulturoznawstwie okazała się przydatna także na dziennikarstwie, niekiedy nawet się powtarzała. Do dziś pamiętam sytuację, gdy wykładowca zapytał, co oznacza funkcja ludyczna mediów. Po mojej odpowiedzi „rozrywkowa” wszyscy patrzyli na mnie jak na kosmitę. Inne informacje przydały mi się również nie raz, więc cieszyłam się, że coś przez te lata udało mi się nauczyć i zrozumieć. Jedna z wykładowczyń na dziennikarstwie przyznała, że fantastycznie zrobiłam, łącząc kulturoznawstwo i dziennikarstwo, czyli szeroką wiedzę oraz warsztat. Nie był to do końca wybór świadomy i w pełni planowany, ale muszę przyznać, że bardzo fajnie się to uzupełniło. Kulturoznawstwo dało mi wiele wiedzy, a dziennikarstwo inspiracji. Wyszła z tego całkiem niezła mieszanka.

Werdykt

Odpowiadając na pytanie z tytułu – czy studia kulturoznawcze mają sens? Uważam, że tak, ale głównie dla osób, które są zainteresowane tym zasadniczym wymiarem kulturoznawstwa. Swoje życie chcą związać ze sztuką, badaniami rozmaitych kultur i cywilizacji, antropologią czy językoznawstwem. Osoby, które interesują się nowymi mediami czy reklamą mogą zdobyć na kulturoznawstwie gruntowną wiedzę w wielu aspektach, a następnie wykorzystać ją w swojej pracy. Jednak narzędzia i warsztat zapewne będą musiały uzupełnić za pomocą innych kierunków, kursów lub doszkolić się samemu. Z perspektywy czasu cieszę się, że znalazłam się na kulturoznawstwie. To było dobrze przepracowanych pięć lat.

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać