Z DYSTANSEM

Ja tylko nie chcę być ostatni, czyli zmora biegaczy

bycie ostatnim w zawodach

Bycie ostatnim w zawodach to straszny obciach, wtopa i ogólny przypał? Wcale nie! Pozwól, że Ci to udowodnię!

Gdy po raz pierwszy startowałam w zorganizowanym biegu nie przejmowałam się niczym, no prawie niczym. W głowie miałam jedynie „nie chce być ostatnia, nie chce być ostatnia”. Bo bycie ostatnim to trochę taka siara. Oczami wyobraźni już widziałam jak dobiegam na metę, a tam nie ma kibiców, organizatorzy spuszczają powietrze z wielkich, reklamowych balonów, muzyka przestaje grać, a ja resztką sił usiłuje ukończyć bieg. W lżejszej wersji wygląda to odrobinę inaczej. Wszyscy już na mecie, niektórzy truchtają z medalami na szyi do domu machając Ci z uśmiechem, kibice zaczynają się rozchodzić, a Ty resztką sił dobiegasz na metę.

Pierwszy wariant nigdy mnie jeszcze nie spotkał i chyba właściwie jest mało realny. Drugi przeżyłam, biegnąc swój pierwszy półmaraton, kiedy kompletnie brakowało mi sił. Jednak zawodnicy, którzy ukończyli bieg i kibice dzielnie mnie wspierali. Ale dzisiaj nie miało być o moim strachu i nadmiernej wyobraźni, a o tym, że wielu biegaczy wbrew pozorom na starcie myśli o tym, aby na mecie nie być… ostatnim.

O co chodzi?

Startując, zwłaszcza w pierwszym biegu albo na nowym dystansie mamy sporo obaw. Wielokrotnie przed startem słyszałam rozmowy par albo znajomych, którzy powtarzali, że oni nie chcą życiówki, nie chcą zejść poniżej dwóch godzin, bo to co dla nich najważniejsze to nie być ostatnim na mecie! Po sześciu latach biegania, nasuwa mi się jedynie pytanie – dlaczego? Przecież nie ma w tym absolutnie nic złego. Ale kiedyś… Kiedyś wydawało mi się, że to piekielna siara, straszny wstyd, wtopa i ogólnie mega przypał. Nikt nie chce być najwolniejszym, najgorszym i najmniej przygotowanym. Nikt po prostu nie chce być ostatni!

Więcej wiary!

Przede wszystkim to, że wolno biegasz wcale nie oznacza, że będziesz ostatni. Na moich pierwszych zawodach, gdy czułam się niepewnie często na zakrętach patrzyłam ile osób biegnie jeszcze za mną. Gdy widziałam ich wystarczająco dużo mogłam odetchnąć z ulgą. Uff, nie będę ostatnia! Przecież tyle ludzi nie na rady mnie wyprzedzić, a tym samym może będę w jakieś końcowej grupie, ale już na pewno nie ostatnia.

Skąd właściwie to myślenie? Z pewnością z braku wiary we własne możliwości. Często słyszę, że warto porównywać się do lepszych, a nie do gorszych. I myśleć pozytywnie! Nie przeceniając swoich możliwości, ale też ich nie umniejszając. Skoro trenujesz, nie zajadasz się głównie czekoladą i chipsami, znasz swoje najnowsze wyniki badań i jesteś rozsądnym człowiekiem nie masz powodu by zakładać najgorsze. Lepiej pomyśl o fajnym biegu, ciekawym przeżyciu i samej frajdzie z kolejnych kilometrów!

Bycie ostatnim w zawodach wcale nie jest złe!

Bo dlaczego miałoby być? Czy to wstyd? Czy to straszna wtopa? Czy widziałeś kiedyś żeby ostatni zawodnik na mecie się smucił? Ja nigdy. Najczęściej są to starsze osoby po osiemdziesiątym roku życia, które są zachwycone biegiem, swoimi osiągnięciami, piękną pogodą i wsparciem. Niekiedy są to też sami organizatorzy biegów, którym towarzyszy wnuk lub mała córeczka. Zawsze dostają największe brawa i zawsze udzielają krótkiego wywiadu speakerowi. Bawią się świetnie i każdy ich podziwia. Ludzie, którzy na metę wbiegają w środku stawki nie mają takich przywilejów 😉 Bycie ostatnim to jest coś! Również dlatego, że te osoby mają ogromną odporność psychiczną i nie widzą najmniejszego problemu w tym, że wszyscy inni już są w tramwaju, jedzą posiłek, odbierają depozyt, piją wodę albo fotografują medal. Dlatego jeśli jeszcze kiedyś pomyślisz, że nie chcesz być ostatni – zmień myślenie! Bycie ostatnim ma swoje zalety. A po za tym i tak okazałeś się szybszy niż ci, którzy o starcie nawet nie pomyśleli!

A jeśli nadal myślisz, że czas w bieganiu jest najważniejszy przeczytaj jeden z moich wpisów i pozwól, że wyprowadzę Cię z błędu, bo czas w bieganiu wcale nie jest taki ważny.

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać