KSIĄŻKI

Książki, które warto przeczytać 1/2018

Nowy rok, nowe książki i nowa nazwa cyklu! Przedstawiam Wam serię „Książki, które warto przeczytać”. Tytuł co prawda sugeruje, że będę pisać jedynie o książkach, które przypadły mi do gustu, ale oczywiście pojawią się również te, które mnie rozczarowały.

W styczniu postanowiłam nadrobić zaległości magazynów. Zaczęłam od tych z października, więc dotarcie do styczniowych wydań zajęło mi trochę czasu. Ale i książek w pierwszym miesiącu nowego roku nie zabrakło 😉

1. „Wieża milczenia” Remigiusz Mróz

Kto mógł być pierwszym autorem po którego sięgnę w 2018 roku? Tylko on – Remigiusz Mróz. W małym miasteczku ginie kobieta, następnie taksówkarz i kilka kolejnych osób, które wydają się nie mieć ze sobą zupełnie nic wspólnego. Jednak policjantce Evelym Thomsen pomaga bardzo inteligentny, partner zamordowanej dziewczyny i wspólnie starają się dotrzeć do prawdy. „Wieża milczenia” to interesująca pozycja w dorobku Mroza i debiut, po który sięgnęłam stosunkowo późno. Książką wciąga, choć nie jest to dzieło na miarę „W cieniu prawa” czy trylogii z Wysp Owczych. Jedno co zaczyna mi się u Mroza coraz mniej podobać to mocne, zaradne kobiety, które dużo pyskują, dogadują i nawiązują określony rodzaj relacji z mężczyzną. W Evelyn widzę trochę Chyłki, a w Wintonie komisarza Forsta.

2. „Jak zawsze” Zygmunt Miłoszewski

Grażyna i Ludwik mają ponad osiemdziesiąt lat i z sentymentem wspominają swoje lata młodości. Jednak los sprawia, że cofają się w czasie i dostają drugą szansę na ułożenie swojego życia. Zaczynają funkcjonować w Warszawie, w której nie ma jeszcze Pałacu Kultury i Nauki, gdzie nikt nie słyszał o Michalinie Wisłockiej i jej książce, nie istnieje też Wisłostrada ani Internet. Powieść Miłoszewskiego faktycznie jest słodko-gorzka tak jak opisuje ją sam autor. Można się i zasmucić i zamyślić, a momentami też uśmiechnąć pod nosem. Autor wymyślił ciekawą koncepcję, przestudiował realia historyczne i stworzył dwie bardzo wyraziste postaci. Jest zaskakująco, ale mimo wszystko nieco męczyłam się czytając tę książkę. Jednak wolę Miłoszewskiego jako autora kryminałów.

3. „Pod prąd” Robert Biedroń

Kim jest Robert Biedroń? To humanista, który nigdy nie lubił matematyki, uczeń wyrzucony ze szkoły i internatu, chłopiec nazywany przez siostrę zakonną w dzieciństwie „bezbożnikiem”. A do tego wrażliwy na krzywdę zwierząt, żyjący skromnie i myślący pięknie o innych ludziach człowiek. Niezależnie od tego czy interesujesz się polityką, czy popierasz poglądy prezydenta Słupska warto sięgnąć po tę książkę. Bo Biedroń to bardzo mądry i skromny człowiek, który mimo przeciwności losu pozostaje optymistą. To jeden z moich ulubionych fragmentów:

Nie chciałbyś jeździć takimi samochodami, jaki ma na przykład Kuba Wojewódzki?

Nie, zdecydowanie nie. Nie mam takich pragnień. To mnie deprymuje. Czuję się nieswojo, kiedy muszę jechać prezydencką limuzyną z kierowcą. Nie lubię takich sytuacji. Jestem dość lekki w obyciu, wyluzowany, wiec to mnie krępuje. Tak samo noszenie togi z łańcuchami. Wyglądam w niej jak Święty Mikołaj. To nie jest coś, co sprawia, że czuję się połechtany. Bardziej mnie łechcą inne rzeczy – sukcesy innych. Albo kiedy Krzysiek obronił doktorat, albo gdy udało nam się spędzić cały weekend razem. To mi dodaje skrzydeł w życiu, a nie immunitet, pensja, prestiż urzędu czy mandat poselski. Poza tym akurat to wszystko to rzeczy, o których nie marzyłem. Jakoś tak same do mnie przyszły. Wiem, że one miną, umkną, i dlatego nie przykładam do nich zbyt wielkiej wagi. Nie czuję, że złapałem Pana Boga za nogi.

Książki, które przeczytałam w 2017 roku znajdziecie w nowo powstałej zakładce „książki”, a już teraz zapraszam Was na kolejne podsumowanie książek z lutego, które na blogu pojawi się za miesiąc 😉

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać