KSIĄŻKI

Książki, które warto przeczytać 8/2018

książki do przeczytania

Po czym poznać, że jestem zajęta? Niestety po tym, że brakuje mi czasu na czytanie książek, co dobitnie pokazuje ten wpis. Paradoksalnie na urlopie robiliśmy tak wiele, że nie miałam kiedy czytać, a gdy już przychodził wolny wieczór po prostu zasypiałam, zmęczona wielokilometrowymi spacerami i wycieczkami. A po urlopie, jak to po urlopie… sami wiecie najlepiej.

1. „Hasztag” Remigiusz Mróz

Im bardziej cieszę się z kolejnej premiery Mroza, tym bardziej jestem potem zawiedziona. Opis fabuły, tytuł, okładka… zostałam nimi kupiona. Z radością wzięłam najnowszą powieść na plażę. I całe szczęście, ze czytałam tę książkę w tak pięknych okolicznościach przyrody, bo inaczej jej odbiór mógłby być znacznie gorszy. Odniosłam wrażenie, że „Hasztag” jest o niczym. Nie porwałam mnie ani główna bohaterka, ani jej uczucie do wykładowcy. Miałam wrażenie, że dialogi są o niczym, a przy zakończeniu powiedziałam do siebie krótkie „aha”. W tej książce niestety nie ma nic interesującego, trzymającego w napięciu, angażującego. Czyta się ją niczym zwykłą babską powieść. Ktoś tu morduje? Podobno tak, ale w żaden sposób nie jest to intrygujące. A motyw? Nieco nudny. Ogromne rozczarowanie. Wygląda na to, że ilość pisanych książek nie ma prawa przełożyć się na ich jakość, a to właśnie ona jest dla czytelnika najważniejsza.

2. „Jak wreszcie ogarnąć podstawy fotografii i zacząć robić lepsze zdjęcia” Natalia Sławek

Autorka bloga jestrudo.pl wydała krótki ebook na temat podstaw fotografii. Ze wstydem muszę przyznać, że lustrzankę mam od kilku dobrych lat i nigdy nie miałam na tyle determinacji żeby poczytać, co to to ISO, przesłona, balans bieli, czas naświetlania… Byłam się tego, bo wydawały mi się to rzeczy „nie do ogarnięcia”. Jednak, dzięki temu ebookowi, napisanemu w bardzo prosty sposób wszystkie zagadnienia stały się jasne. Czytając robiłam jednocześnie zdjęcia. Zmieniałam ustawienia. Coś zwiększyłam, coś zmniejszyłam i… załapałam! Przynajmniej podstawy podstaw, z czego i tak jestem dumna.

To niestety tylko tyle jeśli chodzi o sierpień! Obiecuję literacką poprawę we wrześniu!

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać