KSIĄŻKI

Książki, które warto przeczytać 9 i 10/2018

dobre książki

We wrześniu przeczytałam niewiele, dlatego postanowiłam przygotować przegląd lektur z dwóch miesięcy. Trafiłam na rewelacyjną książkę autorstwa Adama Bieleckiego i niezwykle praktyczną pozycję o roślinach. Pozostałe dwie nie podbiły mojego serca tak mocno, ale może choć Tobie przypadną do gustu.

1. „Kontratyp” Remigiusz Mróz

Już po pierwszych stronach miałam wrażenie, że Mróz mocno zainspirował się wydarzeniami na Nanga Parbat. Intensywnie śledziłam poszukiwania Tomka Mackiewicza i w środku nocy czekałam na wieści odnośnie stanu akcji poszukiwawczej. Dlatego też odwołanie do tych wydarzeń, które miały miejsce wbrew pozorom nie tak dawno temu, mocno mnie zraziło. I niestety nie myliłam się. Z ust Chyłki wprost pada zwrot o Bieleckim i Urubko. Odchodząc od tematu inspiracji, serie z Chyłką zawsze wydawały mi się najbardziej realne. O tej części zdecydowanie nie można tego powiedzieć. Być może zaczynam Mroza traktować zbyt serio i oczekuję za wiele autentyzmu. Niemniej jednak moje wymagania wzrastają m.in. po bardzo słabym HashtaguCzarnej Madonnie. Kontratyp nie jest zły, są zabawne dialogi, szybkie zwroty akcji i mocne odwołania do aktualnych wydarzeń chociażby politycznych (których czytelnicy za kilka lat prawdopodobnie nie zrozumieją), ale jednak brak mi większej dawki realizmu.

2. „Spod zmarzniętych powiek” Adam Bielecki

To historia życia Adama Bieleckiego. Od młodości, gdy to zakochał się we wspinaczce, górach i podróżach aż po wejścia na najwyższe ośmiotysięczniki świata. Bielecki swoimi opowieściami przybliża nie tylko trekkingi i ataki szczytowe, ale również emocje związane z wyprawami, przyjaźnie, które zawiązały się na kilku tysiącach metrów nad poziomem morza czy trudy zebrania odpowiednich funduszy na wyprawy. W książce znajduje się również wiele zdjęć pięknych, ośnieżonych gór, niebezpiecznych przełęczy oraz namiotów rozbijanych pod szczytami. Czytając tę lekturę znacznie łatwiej zrozumieć, co ci himalaiści widzą w górach, po co się tak narażają i dlaczego po powrocie doceniają najzwyklejsze chwile. Świetna książka, w sam raz na jesienne i zimowe wieczory. Czytając ją miałam wrażenie jakbym wchodziła razem ze wspinaczami na K2 czy Broad Peak. I mimo, że wiem jak skończyła się druga z tych wypraw trzymałam kciuki za himalaistów tak jakby historia miała nagle zmienić swój bieg.

Kiedy zaczynasz biegać, nie zastanawiaj się, w jakim czasie pokonuje maraton rekordzista świata. Nie dobijaj się myślami, że w porównaniu z nim jesteś ostatnim łajzą, bo zdychasz po pięciu kilometrach. Zamiast tego ciesz się, że po trzech tygodniach jesteś w stanie przebiec dziesięć kilometrów. Według mnie kluczem do radości z uprawiania sportu jest ściganie się z samym sobą.

3. „Rośliny oczyszczające powietrze” Adriane Boixiere-Asseray, Genevieve Chaudet

Nie mam ręki do kwiatów. Zupełnie nie mam ręki do kwiatów. Potrafię ususzyć egzemplarze, które lubią suchość i przelać wszystkie, które cenią sobie wilgoć. Dlatego przed kupnem kolejnej paprotki i szeregu innych roślin postanowiłam przeczytać choć jedną lekturę na ich temat. Mała, lekka i pięknie wydana książeczka okazała się najlepszym wyborem. Są w niej informacje nie tylko o roślinach, ale także o  zanieczyszczeniach i ich źródłach razem ze sposobami ich usunięcia. Dzięki tej lekturze dowiedziałam się, że konkretne rośliny niwelują lub gromadzą w sobie określone zanieczyszczenia. W ostatnim rozdziale, autorki przedstawiają też kilka roślin i doradzają, które najlepiej wybrać do własnego domu. Po lekturze wzbogaciłam się o palmę i paproć, które jeszcze żyją!

4. „Powoli. Jak żyć we własnym rytmie?” Brooke McAlary

Książka ma ładną okładkę, ciekawy papier, klimatyczne zdjęcia i… to tyle. Książki o porządkowaniu, wyzbywaniu się nadmiaru rzeczy, opróżnianiu najpierw mniejszych, a potem większych powierzchni już były. Książki o umiarze, pożądaniu mniejszej ilości rzeczy, świadomym kupowaniu też już były. A książki o życiu w rytmie slow, czytaniu książek, odpowiedniej dawce snu, świadomej diecie, ruchu, który ma zbawienny wpływ na psychikę? Też znajdziesz na półkach księgarni i bibliotek. Pozycje o równowadze, wylogowaniu się z sieci, świadomym uczestnictwie w życiu rodzinnym, pracy nad samooceną czy realizacji małych celów, również. Wizualnie byłam i jestem nadal na tak, ale jeśli chodzi o zawartość odradzam. Po odłożeniu książki na półkę w głowie mam pustkę, jest w niej wiele słów, ale naprawdę mało solidnej wiedzy, która byłabym czymś nowym. Bo tak jak wspomniałam większość tematów znana jest mi i pewnie Tobie również z innych lektur, tworzonych przez specjalistów w konkretnych dziedzinach.

A teraz najwyższa pora zabrać się za następne lektury, które już czekają na swoją kolej 😉

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać