WYBIEGANY MIESIĄC

Wybiegany luty 2018

wybiegany luty

Najkrótszy miesiąc w roku mija zawsze bardzo szybko. Może dlatego, że na horyzoncie widać już początki wiosny. W lutym zjedliśmy spore ilości pączków, wyczekiwaliśmy medali na zimowej olimpiadzie, daliśmy się porwać walentynkowym emocjom, do kina wszedł film z Tomem Hanksem, a ja postanowiłam wytrwale biegać wieczorami.

1. Trening

W lutym udało mi się w końcu polubić trochę to wieczorne bieganie po ciemku. Dzięki temu moje treningi stały się bardziej regularne, a po krótkiej przebieżce znacznie lepiej mi się spało. Przestawiłam się na tryb biegania po pracy i przyzwyczaiłam się do niego, choć nadal niezmiennie preferuję poranne treningi.

2. Zawody

Bieg Walentynkowy to jeden z najbardziej uroczych startów w Krakowie. Można biec samemu, poszukując przy okazji drugiej połówki lub w parze, trzymając się czerwonego sznurka. W tym roku trasa dla indywidualnych zawodników prowadziła przez błonia, a następnie park Jordana. Uczestnicy od początku narzucili wysokie tempo, ale dzięki temu w końcu miałam okazję spróbować pobiec zdecydowanie szybciej. Po biegu przynajmniej mam motywację do pracy nad szybkością z którą, jak się okazało, nie jest najlepiej 🙂

bieg walentynkowy

3. Posiłek

Grzeszne pączki!

wybiegany luty

4. Nowe miejsce

Kojarzysz święcący neon „lepiej pić kawę niż nie”? Wisi na ścianie Wesoła Cafe niedaleko Dworca Głównego. Klimatyczne wnętrze, krótka karta, ładnie wyglądające słodkości i pyszny rozgrzewający napój z cytryną – wszystko to znalazłyśmy w Wesołej. Kawiarnia jest stosunkowo mała, ale bardzo sympatyczna. Można w niej kupić tez różnego rodzaju kawy, kubki i gadżety dla kawoszy.

5. Miły moment

Koreańskie kosmetyki za sprawą książki o pielęgnacji w dziesięciu krokach stały się pożądane przez większość kobiet. W Polsce można je dostać w sklepach internetowych, ale chyba najlepiej i najtaniej przywieść je prosto z Korei. Dostałam kilka maseczek w formie prezentu i w marcu mam plan je przetestować. Zobaczę czy zasługują na swoją sławę 😉

wybiegany luty

6. Największy sukces

Może nie największy, ale stosunkowo ważny sukces to pokonanie kontuzji, która minęła wraz z końcem miesiąca. Nie mogłam biegać przez ostatnie dwa tygodnie lutego i aż boję się jak będzie wyglądał powrót. Kontuzji pleców, bo o niej mowa, o dziwo nie nabawiłam się biegając ani ćwicząc. Złapała mnie nagle przy bardzo prozaicznej czynności, więc uważać trzeba na siebie bez przerwy 😉

7. Kultura

„Black Mirror” obejrzałam pierwsze dwa odcinki i póki, co nie jestem zachwycona. Jednak słyszałam od naprawdę wielu znajomych, że to świetny serial, dlatego czekam – może kolejne odcinki przypadną mi do gustu.

„Powidoki” – piękny, wzruszający film o człowieku, który nie zgadzał się na podporządkowanie systemowi, bronił swoich poglądów i chciał zachować wolność, ryzykując własnym życiem. W ostatnim filmie Andrzeja Wajdy, Wiesław Strzemiński przedstawiony jest jako utalentowany malarz, cierpliwy nauczyciel, którego podziwiają studenci oraz ojciec, posiadający szczególną relację z córką. Swoim uczniom niestrudzenie powtarza, że każdy wybór będzie dobry pod warunkiem, że będzie to ich własny wybór. „Powidoki” to naprawdę dobry film, skłaniający do refleksji na temat komformizmu. Utwierdził mnie w przekonaniu, że o wybitnym człowieku historia nie zapomni nigdy mimo starań władz i nieprzychylnych mu ludzi.

8. Odkrycie

Margaret w wersji lirycznej! Gdy pierwszy raz usłyszałam tę piosenką w radiu RMF bardzo mnie urzekła. Szybko wpisałam jej fragment w Google i okazało się, że jej autorką jest Margaret. Nie ukrywam, że jej utwory nigdy specjalnie nie przypadały mi do gustu. Ale „Byle jak” zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie 🙂

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać