WYBIEGANY MIESIĄC

Wybiegany maj 2018

Maj rozpoczęliśmy wolnym i zakończyliśmy… również wolnym. Pojawiły się pierwsze trzydziestostopniowe upały, kobiety zabrały się za szukanie strojów kąpielowych na nadchodzące wakacje, studenci przeżywali juwenalia, a drugoklasiści komunię. Sezon grillowy wystartował na dobre, Mróz wydał kolejną książkę, a ja odkryłam, że do pracy można dotrzeć też rowerem.

Trening

Tych biegowych w maju było niewiele, ale za to nadrobiłam jazdą na rowerze. Któregoś dnia zaraz po pracy wybraliśmy się na krótką przejażdżkę. Gdy postanowiliśmy odpocząć na ławce nie zauważyliśmy, że za naszymi plecami zaraz rozpocznie się armagedon. Zaczęliśmy uciekać do domu, czyli idealnie w kierunku nadchodzącej burzy. Deszcz był tak silny, że zupełnie nic nie widziałam przez okulary. Krople zaczęły rozmazywać mi makijaż i jedyne co czułam to pieczenie, gdy mascara spływała mi po policzkach. Po dotarciu do domu nie miałam na sobie nic suchego, a twarz no cóż… w większości była czarna.

Zawody

Wings For Life, czyli fantastycznie spełnione marzenie! Nigdy nie brałam udziału w tak wyjątkowym biegu, w którym nikt nie myślał o życiówkach, a każdy o tym by dobrze się bawić i pomóc potrzebującym. Adam Małysz szybko minął nas na dziesiątym kilometrze i pognał gonić kolejnych uczestników, a my z uśmiechami na twarz czekaliśmy na autobus. Metę przekroczyliśmy truchtem, a potem cieszyliśmy się z pięknych medali i fantastycznej atmosfery.

Posiłek

Rogal Świętomarciński! Jakie to słodkie! A jaki dobre!

Nowe miejsce

LwówPoznań. Dwa zupełnie inne miasta, które odwiedziliśmy też w zupełnie różnych celach. Pierwszy wypad miał wymiar bardziej towarzyski i turystyczny, a drugi sportowy. Lwów zaskoczył mnie średniowiecznymi tramwajami, bardzo wolną obsługą w lokalach i niskimi cenami. Natomiast Poznań fantastycznym muzeum rogali, kolorowymi kamieniczkami na rynku oraz dwoma Manekinami. Czy kiedyś jeszcze do nich wrócę? Do Lwowa raczej nie, a do Poznania być może na kolejny Wings 🙂

Miły moment

W ramach zajęć kręciłyśmy z dziewcznami vloga! Świetna zabawa! Tak właściwie to niedługo kończę już te swoje podyplomówki, więc może też pora na jakieś podsumowanie? Pomyślę!

Największy sukces

Wings For Life, na który pojechaliśmy po kilku latach oglądania transmisji w TVN24. To była ogromna przyjemność i niesamowite przeżycie! A przede wszystkim dowód na to, że bieganie to także czynienie dobra.

wings for life

Kultura

Wstyd przyznać, ale w maju z kulturą miałam niewiele wspólnego. Nie licząc odwiedzanych we Lwowie kościołów i cerkwi oraz Muzeum Browaru. Oprócz tego w moje ręce wpadło kilka książek, ale o nich będzie jak zwykle osoby post. Przez ostatnie trzydzieści dni nie obejrzałam odcinka żadnego serialu, nie zerknęłam też na żaden film, chociażby w telewizji. Coś ewidentnie trzeba z tym zrobić, dlatego dziś odwiedziłam Muzeum Narodowe, ale w kalendarzu widnieje pierwszy czerwca, więc nieładnie byłoby przypisywać to wyjście do maja 😉

Odkrycie

Mini golf, w którego grałam po raz pierwszy w życiu. Najczęściej bezpośrednio do dołka trafiłam w drugim lub trzecim podejściu, więc całą rozgrywkę sromotnie przegrałam 😉 Ale bawiliśmy się świetnie! Drugie odkrycie maja to bezapelacyjnie fakt, że rowerem można jeździć też do… pracy. Więcej na ten temat już niebawem! A takie widoki towarzyszyły mi przed dziewiątą rano przez trzy tygodnie:

wybiegany maj

Dobrego czerwca!

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać