WYBIEGANY MIESIĄC

Wybiegany marzec 2018

W ubiegłym miesiącu skończyłam dwadzieścia pięć lat i weszłam w drugie ćwierćwiecze. Oprócz tego w marcu na chwilę przyszła wiosna, by potem za chwilę wróciła zima. Założyłam adidasy, a dwa dni później szukałam w szafie kozaków. Na półkach Empiku ukazała się kolejna powieść Mroza, musieliśmy się też oswoić z zamkniętymi w niedziele sklepami i w końcu przestawiliśmy czas na letni, zyskując tym samym dłuższe wieczory.

1. Trening

Pierwszy wiosenny trening, który wypadł w połowie miesiąca. Piętnaście stopni, słońce, dzieciaki na hulajnogach w parkach, ludzie na rowerach, mnóstwo psów i biegaczy. A do tego piękne przebiśniegi. Biegać w takich warunkach  to sama przyjemność!

wybiegany marzec

2. Zawody

Mieliśmy jechać na półmaraton do Warszawy, ale z różnych przyczyn musieliśmy zrezygnować. Najpierw traktowałam to jako koniec świata (o czym pisałam w tekście Czy potrafisz odpuścić?), ale dziś wiem, że zawody nie zając, nie uciekną. Półmaraton Warszawski to świetnie zorganizowana impreza, w której biorą udział tłumy biegaczy. Bardzo żałuję, że nie byłam jego częścią, ale to nic! Widzimy się za rok!

3. Posiłek

Najpiękniejszy, najsmaczniejszy i najbardziej uroczy tort, jaki jadłam. Był niemalże główną gwiazdą mojej imprezy urodzinowej. Jest autorstwa wybitnej specjalistki, o której wyrobach dowiesz się, mam nadzieję, wkrótce o wiele więcej. Bo Aga do tortów ma rękę i niemały talent!

4. Nowe miejsce

Pinakoteka, w której spotkaliśmy się trzeciego marca. Klimatyczna, kameralna knajpka z naprawdę fantastyczną obsługą i dobrym jedzeniem. Bez problemu mogłam przynieść tort, a także własne planszówki. Jak przyznał manager zależy mu na tym by w Pinakotece czuć się swobodnie i niemalże jak w domu. Lokal kilka dni przed moimi urodzinami przeszedł lifting wnętrza, w którym znalazły się m.in. brązowe kanapy. W menu sałatki, burgery, makarony, kawa, ciasto i oczywiście piwo, wino oraz szampan.

5. Miły moment

Świętowałam swoje ćwierćwiecze ze wspaniałymi ludźmi i kompletnie zapomniałam o zrobieniu wspólnego zdjęcia! Pozostaje jedynie takie – prezentujące plecy. Było baardzo miło i pięknie dziękuję wszystkim za przybycie! Dobrze mieć Was przy sobie!

6. Największy sukces

Współpraca z Individualist photography & design zaowocowała zmianami na Wybieganej. Przede wszystkim pięknym logo, które jest jednocześnie proste, a przy okazji odnosi się również do głównej tematyki bloga. Weronika doradziła mi też jak ułatwić Ci czytanie moich tekstów i utwierdziła w przekonaniu, że zielony kolor nadaje się tutaj niemalże idealnie. Mnie bardzo się podoba i wreszcie czuje, że to jest TO! Daj znać czy masz podobne odczucia 🙂

7. Kultura

„Podatek od miłości” – bardzo, ale to bardzo przyjemna polska komedia romantyczna. Bez Adamczyka, bez Karolaka, bez Szyca i Sochy, a za to z fenomenalnym Grzegorzem Damięckim! Historia nieoczywista, zupełnie inna niż wszystkie i naprawdę zabawna. Lekki, sytuacyjny humor, do tego polskie morze, ładne zdjęcia i błyskotliwe dialogi. Jedyną wadą jest główna bohaterka – nieco sztywna i niewiele różniąca się od postaci kreowanej przez Aleksandrę Domańską w „O mnie się nie martw”.

8. Odkrycie

Znalazłam ciekawą aplikację Todoist, w której można wpisać dowolne rzeczy do wykonania na dany dzień. Zadanie oznaczamy pod względem priorytetu i umieszczamy w odpowiedniej kategorii. Po wykonaniu zaznaczamy przy nim zielony ptaszek. Aplikacja jest czytelna i przyjazna. Jednak ma jeden minus. Gdy danego dnia nie wykonałam określonego zadania aplikacja przypominała mi o tym dnia kolejnego. Nie tylko na telefonie, ale również mailowo. Z jednej strony to dobra motywacja z drugiej strony nieco irytująca funkcja. Być może istnieje możliwość jej wyłącznia, ale niczym to odkryłam powróciłam do papierowej wersji mojego kalendarza.

Jak minął Twój marzec? 😉

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać