LIFESTYLE ODŻYWIANIE

Co dobrego można zjeść we Wrocławiu?

Zwiedzanie i bieganie powoduje, że człowiek robi się głodny! Dlatego też będąc we Wrocławiu nie mogliśmy odmówić sobie zajrzenia do kilku smacznych i jednocześnie sympatycznych miejsc. Co dobrego zjemy w stolicy Dolnego Śląska? 

 

Owsiankę i bajgla! – Central Cafe (ul. św. Antoniego 10)
Rozmiar owsianki bardzo mnie zaskoczył! Duży, głęboki talerz wypełniony po brzegi i do tego owoce z orzechami. Z trudem zjadłam taką porcję, mimo, że od pierwszego śniadania minęło sporo czasu. Przetestowaliśmy też bajgla z indykiem, boczkiem i warzywami. Wyglądał niepozornie, ale smakował naprawdę dobrze i spokojnie można było sobie nim pojeść. W Central Cafe zamówiliśmy też zwykłą kawę z mlekiem i muszę przyznać, że dawno nie piłam tak dobrej kawy! A dodana do niej krówka idealnie spisała się jako zastrzyk cukru przed startem biegu. Miejsce jest bardzo przytulne i dość malutkie. Jednak gdy pogoda pozwala, na gości czekają stoliki na zewnątrz na urokliwej uliczce. W sobotni poranek kropił deszcz, więc w środku było dość tłoczno, ale udało nam się zająć ostatnie dwa wolne miejsca.

 

Ogromnego burgera z domowymi frytkami! – Pasibus (ul. Świdnicka 11)
Pasibus zajmuje pierwsze miejsce w kategorii hamburgerów we Wrocławiu na portalu TripAdvisor. Wyśledziłam to miejsce jeszcze przed wyjazdem, ale w piątek byliśmy jeszcze przekonani, że wcale nie mamy ochoty na burgera. Jednak w trakcie poszukiwań jednego z krasnali przypadkiem znaleźliśmy się pod wejściem do lokalu. A że byliśmy trochę zmęczeni, nieco głodni i zaintrygowani ciekawym wnętrzem i menu, zamówiliśmy burgery z frytkami. Rozczarowania nie było, wręcz przeciwnie! Wołowina, grillowana mozarella, pomidor, roszponka i pesto bazyliowo-rucolowe z orzeszkami ziemnymi i suszonymi pomidorami to właśnie Pestardo – burger, który idealnie trafił w moje smaki. Do tego spora ilość, bardzo dobrych frytek, jakich nie spotkałam w innych lokalach.

 

Brownie z ciasteczkami Oreo i ciasto szpinakowe! – Etno Cafe (ul. Podwale 83)
Słodycz przed wysiłkiem się należy! Etno Cafe to klimatyczna, nowoczesna kawiarnia we Wrocławiu. Bardzo podobna do Green Caffe Nero, którą odwiedziliśmy w Warszawie. W Krakowie niestety nie ma ani jednej ani drugiej, więc czekam aż któraś pojawi się także u nas. W Etno podają bardzo dobrą kawę i nie żądają za nią dwudziestu złotych 😉 Można także kupić ziarna w ciekawie zapakowanych torebkach i zimną kawę w czarnym słoiku. Do kawy oczywiście ciacho! Wybraliśmy czekoladowe brownie, które rozpływało się w ustach (brzmi to trochę jak slogan reklamowy, ale tak właśnie było!) i deser szpinakowy. Jeśli kojarzycie zielone ciasto z owocami granatu, to własnie było to! Wiele razy widziałam je w Internecie, ale nigdy wcześniej nie spotkałam w żadnym lokalu. Okazało się, że smakuje tak dobrze jak wygląda.

 

Neapolitańską pizzę! – Piec na Szewskiej (ul. Szewska 44-46)
Najlepsza pizza jaką jadłam, poważnie! Ten lokal także znalazłam na TripAdvisorze jeszcze przed weekendem. Obawiałam się tylko, że mogą być długie kolejki do stolików, bo nie dość, że koniec długiego weekendu to jeszcze w mieście gościło kilka tysięcy biegaczy, a przecież z portalu z recenzjami nie korzystam tylko ja. Jednak znów dopisało nam szczęście i zajęliśmy ostatnio wolny stolik dla dwóch osób. W karcie znajduje się ponad dwadzieścia pozycji, więc łatwo znaleźć coś dla siebie. Przed wami Rukolina i Diabelska, które możemy zdecydowanie polecić! Na pizzę prosto z wielkiego pieca, znajdującego się za ladą, czekaliśmy ok. 25 minut, ale było warto! Fantastyczne ciasto, grube boki, cienki środek, duża ilość dodatków i piękny wygląd! A wszystko to można zjeść w prostym, jasnym wnętrzu. Mimo, że lokal nie jest mały, gdy go opuszczaliśmy po godzinie czternastej, przed wejściem pojawiła się spora kolejka i nie wyglądało by ktokolwiek miał zamiar odpuścić i udać się do innego lokalu.

 

Lody z belgijskiej czekolady! – Krasnolód (ul. Komuny Paryskiej 10)
Jak kreatywnie i fajnie wykorzystać motyw krasnala na gastronomicznej mapie Wrocławia? Stworzyć Krasnolóda! Czy to nie genialne? Spójrzcie tylko na jego wygląd! Lodów nie mogę zaprezentować bo znikły niczym uchwycił je aparat telefonu. Mogę tylko potwierdzić, że były pyszne! W lodziarni mamy trzy główne smaki i dwa, które zmieniają się każdego dnia. Polecam belgijską czekoladę i mango z marakują! W Krasnoludzie dostaniemy także kawę i ciasto, a wszystko to podane przez przemiłą, wesołą obsługę.

Jeśli znacie inne, fajne i smaczne miejsca we Wrocławiu, dajcie znać! Przydadzą się w trakcie kolejnej wycieczki 🙂 

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać