LIFESTYLE

Co robię, kiedy nie mogę biegać?

Przyszła piękna, ciepła, długo wyczekiwana wiosna, a ja, jak na złość, nie mogę pozwolić sobie na dłuższą aktywność na świeżym powietrzu. Mam zakaz biegania, jazda na rowerze sprawia mi ból, a dłuższe spacery też kończą się dyskomfortem. Tym samym musiałam znaleźć sobie inne zajęcia, które zrekompensowałyby mi treningi. Co robię? 

1.Rozciągam się i masuję. 
Piłkę do tenisa i piłeczkę antystresową z kolcami w dużej mierze wykorzystuje do masażu i ćwiczeń stopy. Jednak od paru dni zaczęłam także używać tej drugą do masażu nóg, rąk oraz dłoni. Na pudełku producent obiecuje rozluźnienie mięśni, lepsze ukrwienie oraz spadek stresu. Ciężko mi mówić o efektach, jednak z pewnością jest to przyjemna czynność. W planach mam także zakup rollera, którym masaż mogłabym wykonać bardziej kompleksowo.

2.Czytam książki.
To właściwie robię regularnie od paru lat, jednak z pewnością większa ilość czasu (i większa niechęć do tworzenia magisterki) spowodowały, że czytam jedną książkę za drugą i nie mogę się oderwać od kolejnych stron. Aktualnie „Eat pretty!” – mnóstwo cennej wiedzy dotyczącej jedzenia i jego zbawiennego wpływu na nasz wygląd 🙂

jessica-ruscello-196422

3.Koloruję. 
Już przerobiłam kilka antystresowych kolorowanek. Gdy się zacznie jedną stronę trudno jest przestać. Tym sposobem szybko mija pół godziny, godzina przyjemnego relaksu z dala od komórki i komputera.

4.Ćwiczę na macie. 
Programy dostosowuje do obecnych możliwości. Wykluczam skakanie, bieganie w miejscu, wspięcia na palce, energiczne pajacyki czy diabełki. Za to mogę robić przysiady, deski, brzuszki i inne ćwiczenia, które nie wymagają pracy stóp.

5.Gotuję (choć to za wiele powiedziane).
Placki bananowe, frytki z batatów, wymyślne koktajle, ciasto marchewkowe – przygotowuje to na co mam ochotę. Szukam nowych przepisów, ale muszę pamiętać, że nie mogę zjeść dodatkowego kawałka ciasta, bo niestety nie spalam już tyle kalorii.

6.Sprzątam. 
Im więcej człowiek czyta książek o minimalizmie, sprzątaniu i slow life, tym ma coraz większą ochotę na wyrzucanie, segregowanie, układanie, oddawanie przedmiotów i ponowne ich wykorzystanie. Od zeszłorocznych wakacji mój dom opuściło około 15 worków (a właściwie worów) pełnych ubrań i różnorodnych przedmiotów. Ulga jest przeogromna! Niby gołym okiem nie widać wielkich zmian, jednak szafy jakby unoszą się nad parkietem 😉

7. Uczę się.
Ostatnio brałam udział w czterech konferencjach o tematyce marketingowej i UX-owej oraz jednej fantastycznej promocji książki Panny Anny – „Zakochaj się w bieganiu”. Dzięki eventom można poznać fajnych ludzi, nauczyć się nowych rzeczy i, co dla mnie najważniejsze – zainspirować się i zmotywować do działania (choć spotkanie dotyczące biegania, gdy nie może się biegać jest trudne – ostrzegam!)

8. Planuję.
Gdzie pojechać, co zwiedzić, gdzie pobiec, co fajnie byłoby zobaczyć… Już mam całkiem pokaźną listę, niestety każdy punkt zakłada start w zawodach lub kilkugodzinny marsz/spacer, więc plany będą musiały poczekać z realizacją. Ale już niedługo…!

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać