KSIĄŻKI LIFESTYLE

Książki przeczytane w czerwcu

W czerwcu czasu na czytanie książek nie było zbyt wiele, ale dobre i trzy pozycje. Pomijając książkę o wychowaniu dzieci w poprzednim miesiącu sięgnęłam po dwie stosunkowo smutne i pesymistyczne powieści. 

1. „Za zamkniętymi drzwiami” B.A. Paris
Jack i Grace to z pozoru idealne małżeństwo, które skrywa jednak wiele sekretów. Nawet jeśli przez pierwsze trzy strony zazdrościsz głównej bohaterce przystojnego męża, pięknego domu i fajnych przyjaciół, później możesz jej jedynie współczuć. To, co przeżywa jest okropne, a sama historia bardzo smutna. Momentami aż sama zastanawiałam się, co bym zrobiła na jej miejscu, choć sytuacja wydaje się niemalże bez wyjścia. Nie chce za wiele zdradzać by nie popsuć Wam przyjemności czytania, ale z pewnością warto sięgnąć po tę książkę!


2. „Duński przepis na szczęście: najskuteczniejsza filozofia wychowania”  Jessica Alexander, Iben Sandahl

Dzieci w najbliższej przyszłości nie planuję, ale książka jakoś wpadła w moje ręce, więc przeczytałam. Znalazłam w niej wiele naprawdę interesującej wiedzy dotyczącej wychowania maluchów i sposobu postrzegania świata przez dorosłych. Jedna z autorek jest matką dwojga dzieci, Amerykanką i żoną Duńczyka. Kiedy zauważyła jak jej mąż, w zupełny sposób niż ona, odnosi się do relacji z dziećmi, postanowiła sprawdzić czy istnieje coś takiego jak duński sposób wychowania. W książce, razem ze swoją koleżanką, zachęca do tego by nie zapełniać dzieciom całego grafiku, bo nuda przecież rozwija kreatywność. Zwraca także uwagę na to by motywować dzieci do ciągłego rozwoju, a nie chwalić za każde nawet najłatwiejsze osiągnięcie, przekonując ich tym samym że są geniuszami, którzy nie muszą się niczego uczyć. Autorki propagują także duńską filozofię hygge. Sympatyczna książka, napisana w prosty sposób, do przeczytania w dwa, trzy wieczory.


3. „Inwazja” Wojtek Miłoszewski
Zastanawialiście się co by było gdyby własnie teraz wybuchła wojna? Jeśli nie, Miłoszewski dokładnie Wam to zobrazuje. Zawalone budynki, puste sklepy, pieniądze, które są bezużyteczne, zbombardowane mosty, zniszczone ulice, wszechobecny chaos i strach, to właśnie realia „Inwazji”. Brat TEGO Zygmunta Miłoszewskiego, autor scenariusza do „Watahy” i „Prokuratora” pokusił się o napisanie książki. Książki odważnej, wymagającej i nieco trudnej. Trzeba po prostu przyznać, że Miłoszewski ma po prostu jaja. Tworzy świat niezwykle realistyczny, w którym żadne z nas nie chciałoby żyć. W powieści Rosją rządzi Putin, Merkel lata samolotem z Oladem, a Polską kieruje miłośnik kotów z marynarką pełną zwierzęcych kudłów. Polski prezydent nie potrafi samodzielnie myśleć i we wszystkim gorliwie słucha swoich doradców. Oprócz polityków są też zwykli ludzie. Roman marzący o samobójstwie, Michał, który tonie w długach i Danuta, prowadząca biznes znienawidzonego ojca. Dzieli ich wszystko, ale łączą brutalne realia wojny, z którymi muszą sobie poradzić. To jedna z takich książek o których niełatwo będzie zapomnieć.

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać