LIFESTYLE

Poznań – co warto zobaczyć i gdzie można dobrze zjeść?

Poznań co zobaczyć

Pierwszą wizytę w Poznaniu zaliczamy do bardzo udanych. Wzięliśmy udział w ogólnoświatowym biegu, zjedliśmy rogala i trafiliśmy na Maltę. A zaraz po powrocie stworzyliśmy krótką listę miejsc, które warto odwiedzić w tym mieście.

Ostatnie dwa dni majówki spędziliśmy właśnie w Poznaniu. Głównym celem była ucieczka przed Adamem Małyszem na trasie biegu Wings For Life, a kolejnym? Zjedzenie Świętomarcińskiego rogala i zwiedzenie Poznania. Na całe szczęście to bardzo kompaktowe miasto, więc sobota i fragment niedzieli wystarczyły nam na poznanie tegoż Poznania. Jako mieszkanka Krakowa jestem dość wybredna i rzadko które miasto robi na mnie duże wrażenie. W porównaniu z grodem Kraka wszystkie wypadają dość blado. Jednak Poznań, a właściwie Stary Rynek zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Kolorowe kamienice, duża przestrzeń, rzeźby, kawiarnie i restauracje, a na dodatek urokliwe sklepy z pamiątkami i dwa koziołki. Bardzo przyjemne i barwne miejsce.

Jednak wychodząc poza centrum, Poznań wydawał mi się miastem nieco zaniedbanym i brudnym. Na budynkach i ulicach dostrzegliśmy wiele starych, wypłowiałych plakatów i reklam. Przez dwa dni pobytu o pieniądze albo zapalniczkę pytała nas też bardzo duża liczba bezdomnych.

Co warto zobaczyć w Poznaniu?

Stary Rynek

Nie Rynek, nie Starówka. W Poznaniu jest Stary Rynek. I trzeba przyznać, że prezentuje się bardzo barwnie. Rozmiarem przebija warszawską starówkę, a ilością kolorowych kamienic wrocławski rynek. Są też sławne koziołki, których niestety nie udało nam się ujrzeć na żywo. Za to pod ratuszem turyści mogą zrobić sobie zdjęcie z dwoma żywymi koziołkami, ale to uważam za pomysł bardzo głupi. Rynek to nie miejsce dla takich zwierząt. Niemniej jednak Stary Rynek w Poznaniu zrobił na mnie pozytywne wrażenie i żałowałam, że nie mogliśmy spędzić na nim więcej czasu.

Rogalowe Muzeum Poznania

Szukając ciekawej kawiarni znaleźliśmy w Internecie Rogalowe Muzeum Poznania, które znajduje się przy samym rynku. Podeszliśmy do niego około godziny czternastej i okazało się, że na ostatnie tego dnia wejście (o godzinie piętnastej) nie ma już miejsc. Wszystkie zostały zarezerwowane. Ale jeśli przyjdziemy kwadrans przed piętnastą może uda nam się wejść na miejsce kogoś, kto się nie pojawi. Muzeum tak nas zaintrygowało, że postanowiliśmy pójść do kawiarni i wrócić. Godzinę później wszyscy zapisani stawili się przed muzeum, a przed nami ustawiła się…  imponująca kolejka tych niezapisanych. Ale mimo to udało nam się wejść.

Dowiedzieliśmy się wiele o skąpych poznaniakach i poznaliśmy ich gwarę, choć niestety w głowie zostało mi tylko poznańskie określenie stóp. W drugiej części pokazu chętni przygotowywali rogale świętomarcińskie, a na koniec nie zabrakło oczywiście poczęstunku. Otrzymaliśmy certyfikat Rogalowego Czeladnika i zapewnienie, że taki dokument jest w stanie zapewnić awans oraz podwyżkę 😉 Przecznicę od Rogalowego Muzeum znajduje się cukiernia, w której sprzedawane są rogale z certyfikatem i smakują naprawdę rewelacyjnie! Będąc w Poznaniu nie omiń tego miejsca!

Ostrów Tumski i Brama Poznania

Ze Starego Miasta udaliśmy się w kierunku poznańskiej katedry. Znajduje się w niej Złota Kaplica, w której został pochowany Mieszko I i Bolesław Chrobry. Kopuła jest pozłacana, a po lewej stronie stoją okazałe posągi królów Polski. Katedra ma naprawdę ciekawe wnętrze, nieco podobne do Kościoła Mariackiego w Krakowie. Wychodząc z niej i idąc w kierunku Malty można przejść przez most pełen kłódek, a po lewej stronie spojrzeć na Bramę Poznania, czyli kulturalno-społeczne miejsce na mapie miasta. Miejsce to wygląda bardzo intrygująco, ale niestety nie wystarczyło nam czasu by zwiedzić je w środku.

Malta

Sztuczny zbiornik w środku miasta? Znajdziesz go właśnie Poznaniu. Choć miejsce to wyobrażałam sobie zupełnie inaczej zrobiło na mnie dość pozytywne wrażenie. Myślałam, że przypomina ono krakowskie Bagry, czyli przestrzeń oddaloną nieco od gwaru, ulic i hałasu. Jednak okazało się, że w sąsiedztwie Malty znajduje się kilka dróg oraz galeria handlowa. Mimo to Malta jest świetnym miejscem do spacerowania, biegania czy jazdy na rowerze. Chcieliśmy obejść całą dookoła, ale gra w mini golfa zajęła nam znacznie więcej czasu niż przypuszczaliśmy.

Mini golf

Może nie jest to typowe miejsce, które warto odwiedzić w Poznaniu, ale na pewno ciekawa rozrywka. W golfa nigdy nie grałam, więc skoro nadarzyła się okazja… spróbowaliśmy. Szło mi całkiem nieźle, choć oczywiście przegrałam 😉

Poznańska Palmiarnia

Znajduje się obok Parku Wilsona, naprzeciwko Targów Poznańskich. Mieszkaliśmy od niej dosłownie przecznicę, więc czas na zwiedzanie zarezerwowaliśmy na niedzielny poranek. Uwielbiam rośliny i klimat palmiarni – wielkie szyby, rozłożyste palmy, cytrusy, kaktusy i papugi. Jest naprawdę pięknie, a zdjęcia z tego miejsca mają swój klimat.

Co warto zjeść  w Poznaniu?

Rogale Świętomarcińskie

Oczywiście takie sprzedawane z certyfikatem, a nie jakieś podróby. W sobotę rogale znaleźliśmy w cukierni, która współpracuje z Rogalowym Muzeum. Znajduje się przy Starym Rynku, w samym sercu Poznania. W niedzielę zaczęliśmy poszukiwać rogali nieco dalej od centrum. Chcieliśmy przywieść kilka sztuk do domu. Okazało się, że w dwóch cukierniach nie sprzedają rogali, w jednej zostały wyprzedane, w kolejnej pani poinformowała nas, że regale dostaniemy, ale tylko w jeden dzień w roku, a następne dwie były nieczynne. W końcu rogale upolowaliśmy po biegu, wracając z późnego obiadu, znów w centrum.

Pierożak (ul. Wrocławska 23)

Pierogarnia, do której trafiliśmy zupełnym przypadkiem, idąc w kierunku Starego Rynku. Jako fanka pierogów nie mogłam nie skorzystać z okazji 😉 W Pierożaku zastaliśmy ciekawe menu i panie, które na bieżąco lepiły pierogi. Przetestowaliśmy ruskie, z mięsem, kaczką, a także cielęciną. Wszystkie warianty można dowolnie miksować, a płacimy za każdą sztukę. Może pierogi na zdjęciu nie wyglądają zachęcająco, ale były naprawdę smaczne.

Kawiarnia Lavenda (ul. Wodna 3/4)

Urocza, bardzo przytulna kawiarnia, która znajduje się zaledwie kilka kroków od Starego Rynku. Wpadliśmy jedynie na szybką kawę, czekając na wejście do Rogalowego Muzeum, ale chętnie wróciłabym tam na sałatkę lub coś słodkiego. Przemiła obsługa!

Manekin (ul. Kwiatowa 3)

Miła niespodzianka – w Poznaniu znajdziemy dwa Manekiny. W Krakowie na próżno szukać choć jednego, więc nie mogliśmy nie wstąpić. W zeszłym roku w Warszawie staliśmy w kilkuosobowej kolejce. W Poznaniu, mimo, że na weekend przyjechały tłumy biegaczy, kolejka była bardzo skromna. Liczyła zaledwie trzy osoby. Manekin przy Kwiatowej jest naprawdę ogromny, a obsługa pracuje bardzo sprawnie, więc bardzo prawdopodobne, że problem gigantycznych kolejek tutaj nie występuje. Porwałam naleśnika z łososiem, szpinakiem, suszonymi pomidorami i serkiem śmietankowym – rewelacja!

Poznań zrobił na nas pozytywne wrażenie i bardzo cieszymy się, że mogliśmy w nim gościć. Nie wykluczamy, że za rok pojawimy się znów przy kolejnej edycji Wings For Life! I wtedy już na pewno zobaczymy koziołki na wieży poznańskiego ratusza 😉

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać