ZAWODY

Runmageddon Rekrut 2017 w kolorze fuksji

Kobiety na Runmageddonie pokazują, że nie liczy się waga, wzrost, ani obwód bicepsa. To siła, ale ta mentalna jest niezbędna do pokonania wymagających kilkudziesięciu przeszkód w trakcie biegu. I wygląd, piękny wygląd jest kluczowy!

Niczego Wam Panowie nie chcę odbierać, ale to Panie podczas wczorajszego Runmageddonu w Kryspinowie zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Drobne, szczupłe, wysokie, niskie, dobrze zbudowane, zdeterminowane, zagubione, roześmiane i te nieco przerażone – wszystkie gotowe do podjęcia wyzwania i pokonania trzydziestu przeszkód na pięciokilometrowej trasie. Mimo, że spiker przed startem kierował do mężczyzn prośbę by pomagali słabszym kobietom, odniosłam wrażenie, że większość z nich wcale tej pomocy potrzebować nie będzie.

Drobne dziewczyny wyprzedzały na śliskiej i mokrej trasie największych mięśniaków i pędziły ku kolejnym przeszkodom z wielkim uśmiechem na twarzy. Na ustach miały piękne czerwone albo fuksjowe szminki i zupełnie nie przeszkadzały im ubłocone twarze i podziurawione koszulki. Pozowały do zdjęć nie gorzej niż celebrytki na czerwonym dywanie, a po pokonaniu jednej przeszkody już rozglądały się za kolejną.

Panie do swoich zadań podchodziły naprawdę ambicjonalnie. Dla niektórych Panów liczył się przede wszystkim czas. Wskakiwali na barki kolegów by przejść w znacznie łatwiejszy i szybszy sposób jedną z trudniejszych przeszkód. A kobiety? Były oczywiście takie, które również wybierały opcję pomocy, ale znaczna część próbowała kilkukrotnie pokonać przeszkodę składającą się z obręczy i rur. Nie było łatwo, bo jednak utrzymać ciężar swojego ciała jedynie na rękach, które ślizgają się po ubłoconych obręczach trzeba po prostu umieć. I przede wszystkim mieć na tyle siły by nie upaść po krótkiej chwili na ziemię.

Wśród uczestniczek były bywalczynie siłowni, mamy, dopingowane energicznie przez dzieci i przyjaciółki, wspierające się jeszcze przed startem. Wszystkie fantastycznie zmotywowane, wesołe i podekscytowane. Myślę, że gdybym kiedyś miała wystartować w takim biegu, to tylko po odpowiednim przygotowaniu, które dałoby mi pewność, że poradzę sobie na trasie i przez cały bieg będę mogła się tak szeroko uśmiechać jak wczorajsze zawodniczki. Ogromnie gratuluję Wam siły, odwagi i wytrwałości! 🙂 Mnie te pionowe ściany nadal przerażają.

Przeszkody, które mogłam oglądać wydawały mi się trudne. Jednak, kiedy na zdjęciach organizatorów zobaczyłam to, co działo się kawałek dalej, gdzie kibice nie mieli tak łatwego dostępu, nabrałam jeszcze większego respektu do wszystkich uczestników. Zawodnicy czołgali się miedzy oponami z twarzami w błocie, wyskakiwali z głębokich błotnistych rowów, wspinali się po kilkumetrowych ścinach i wychodzili z wody w środku długiej, wąskiej rury. Wszystkie klaustrofobiczne zadania i wysokie ściany to wyzwania przy których musiałabym pewnie robić karne burpees. Ale patrząc po twarzach uczestników, widać było, że Runmageddon to fantastyczna zabawa, którą warto przeżyć choć raz w życiu. Najlepiej ze szminką w kolorze fuksji na ustach 😉

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać