Z DYSTANSEM

Slang biegacza: jak rozmawiać z ludźmi, którzy nie biegają?

Ależ my lubimy ten biegowy slang! Faktem jest, że upraszcza rozmowy, ale daje nam też takie poczucie wyjątkowości, obeznania i wtajemniczenia. Pewnie dlatego tak go lubimy, bo jednak trochę nas podbudowuje 😉 

.

Niby fajnie zabłysnąć, powiedzieć jakieś mądre słowo i brylować w towarzystwie. Ale odwracając sytuację, czy lubisz kiedy ktoś popisuje się w obeznanej przez siebie tematyce, a Ty nie masz pojęcia o czym właściwie do Ciebie mówi? No właśnie, nie jest to specjalnie przyjemne. A w bieganiu roi się od trudnych słówek, zapożyczeń, skrótów i aż korci żeby czasem którymś się posłużyć. I o ile w rozmowie z innymi biegaczami albo rodziną zorientowaną w temacie ma to sens, to rozmawiając ze znajomymi czy osobami, które stronią od sportu narażamy się jedynie na tłumaczenie poszczególnych zagadnień.


Interwały, farfleki, wybiegania i tempówki zastąp słowem trening

Jeśli nie masz ochoty tłumaczyć każdemu, co oznaczają poszczególne słówka lepiej określić je szerokim pojęciem trening. Bo umówmy się, że koleżankę z pracy czy sąsiada z drugiego piętra średnio interesuje, w jaki sposób wykonałeś te kilka czy kilkanaście kilometrów o poranku. Dla nich ważne jest, że wstałeś, pobiegłeś i zrobiłeś coś dla siebie. Niezależnie od typu treningu i tak będą Ci kibicować. Te bardziej skomplikowane pojęcia lepiej zostawić na rozmowy z innymi biegaczami, którzy od razu wiedzą o co Ci chodzi.

Nie podawaj czasu min/km tylko na godzinę lub czas całościowy

Parę lat temu widziałam w Internecie komentarz, że Tomasz Lis nie jest prawdziwym biegaczem skoro w jednej z rozmów podał swoja życiówkę w kilometrach na godzinę (km/h). Według autora powinien posługiwać się średnim czasem na kilometr (min/km). Osobiście nie widzę w tym nic złego, bo jeśli ktoś nie biega to te minuty na kilometr są dla niego czarną magią. Jeśli przyznajemy, że biegamy pięć kilometrów w godzinę albo piętnaście to nawet niewtajemniczona osoba ma już większe pojęcie o naszej formie. Może odnieść to chociażby do jazdy na rowerze albo prędkości osiąganej za kierownicą samochodu.

slang biegacza znajomi rozmawiający na imprezie


Czas netto, brutto… podaj po prostu swój wynik

Czas brutto to ten, który liczony jest od strzału startera. Jeśli na maratonie stoisz w strefie na cztery godziny przez start możesz przebiec nawet jakieś dwadzieścia minut po elicie. Dlatego podawanie go właściwie nie ma sensu. Czas netto to ten właściwy wynik od momentu minięcia startu do pokonania linii mety. Nie warto mieszać innym w głowach podając dwa czasy, które znacząco się różnią, a jeden nie ma nic wspólnego z naszym biegiem.

PB (personal best) – ej jesteśmy w Polsce! To życiówka!

Na jednym z biegów słyszałam jak uczestnik chwalił się do nieznajomej (lub i znajomej), że jego personal best (z odpowiednim angielskim akcentem) jest fenomenalny (i tu padły odpowiednie liczby). Tyle mamy zapożyczeń, że może jednak warto wspomnieć o życiówce, a nie bestach.

Negative split – lepiej podaj swoją taktykę w sposób opisowy, bo i tak potem będziesz musiał tłumaczyć, co to takiego

Te dwa słówka osobom, które nie biegają kompletnie nic nie mówią. Może fajnie brzmią, ale jednak i tak potem trzeba wspomnieć, że najpierw biegło się wolno, a potem w drugiej połowie przyśpieszyło. Jest w biegaczach jakaś taka fascynacja zapożyczeniami, angielskimi skrótami i slangiem, który znają tylko wtajemniczeni. Posługiwanie się nimi często podbudowuje, bo to jednak trochę wiedza tajemna, dla tych, co biegać nie zamierzają. Ale właściwie po co utrudniać sobie rozmowę z innym?

Ściana

Razem ze wzrostem popularności biegania, sama ściana również stała się nieco bardziej rozpoznawalna. Nawet niebiegacze potrafią powiedzieć, że to ten moment, kiedy boli, kiedy jest ciężko i kiedy marzysz tylko o tym, żeby zejść z trasy.

Kadencja

Ilość kroków wykonana w trakcie minuty biegu. Idealnie gdy wynosi 180 kroków, ale wiadomo, że jest to sprawą dość indywidualną. Jest to element techniki biegu, który można również wytrenować. Jednak po co w ogóle komukolwiek podawać tę wartość? Sama nie zwracam na to uwagi, czasem zerknę na zegarek, ale i tak specjalnie mnie to nie zajmuje. Kogoś, kto nie biega tym bardziej nie będzie to interesowało.

Czy zapomniałam o jakimś popularnym słówku? Jeśli tak, to daj znać! I podziel się swoimi odczuciami – często posługujesz się tymi słówkami, a może nie lubisz słuchać, gdy biegający znajomi ciągle ich używają?

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać