LIFESTYLE

Studia na prywatnej uczelni, czyli dlaczego sądzisz, że kupiłam sobie wykształcenie cz. I

Skoro studiujesz na prywatnej uczelni oznacza to, że jesteś leniem, nie poszła Ci matura, chcesz mieć papierek bez wysiłku, a na publiczne uczelnie jesteś za głupi. Takie przekonanie na temat prywatnych uczelni ma wielu z nas, bo kto to widział płacić za edukację. Przecież z takiej uczelni po przelaniu odpowiedniej kwoty nigdy nie odpadniesz, a takie studiowanie to jedna wielka farsa.

Sami przed sobą przyznajcie, że o prywatnych uczelniach i ich studentach nie myślicie dobrze. Bo coś jednak jest w tym podejrzanego, że się płaci, mając tyle publicznych, renomowanych uczelni w Polsce. Słyszałam już tyle absurdalnych przekonań na temat studentów prywatnych uczelni, że postanowiłam zebrać je w jednym miejscu. Mnie, osobę studiującą na publicznej i prywatnej uczelni, przekonania te bardzo bawią, ale zdaje sobie sprawę, że wielu osób myśli tak zupełnie poważnie.

 

Jeśli studiujesz na prywatnej uczelni to… 

Jesteś leniem

Tak, tak! Żaden ambitny, inteligentny i ogólnie rozgarnięty człowiek nie idzie na prywatną uczelnie. On bez problemu dostaje się na publiczną i korzysta z jej dobrodziejstw nie chodząc na wykłady, olewając ćwiczenia i przesiadując niezliczone godziny na miasteczku.

Nie poszła Ci matura

Z pewnością ledwo zdałeś polski, a z matematyki nie przekroczyłeś nawet 40%. Jesteś idiotą, ale mimo to chcesz studiować, bo to w końcu jakiś prestiż. Jednak nie grzeszysz inteligencją, więc mimo tego, że na prywatnej uczelni jest przecież banalnie łatwo i tak będziesz miał problem żeby zaliczyć sesję. W końcu takie uczelnie pełne są głupców, leniów i osób, którym zależy tylko na dobrej zabawie, a pracę licencjacką kupują za grubą kasę w Internecie.

Chcesz mieć papierek bez wysiłku

Ogólnie to na niczym Ci nie zależy. Chcesz tylko ten papier, który będzie dla Ciebie przepustką do świata pracy. Jakoś musisz przetrwać te trzy albo i pięć lat, ale właściwie się nie przemęczasz. Olewasz wszystko, co się da łącznie z przedłużeniem legitymacji, co semestr. Jesteś przekonany, że złapałeś Boga za nogi i śmiejesz się pod nosem z tych, co męczą się na publicznej.

Jesteś za głupi na publiczne uczelnie

Skoro się na nie nie dostałeś to nie możesz być mądry. Na publicznej studiuje elita, a Ty? Zapłaciłeś sobie to możesz poudawać, że studiujesz. I tak nic nie wiesz o życiu, a papier, który dostaniesz będzie nic niewarty. Ogólnie my, studenci z publicznych mamy z Ciebie bekę, bo jesteśmy mądrzejsi, lepsi i tacy chętni do zdobywania wiedzy.

Myślisz, że kasa załatwi wszystko

Studenci publicznych uczelni ciężko pracują na swoje trzy na szynach, a Ty zapłaciłeś to pewnie bez mrugnięcia okiem dostajesz piątkę w indeksie bez pojawiania się na egzaminie. Właściwie pieniądze przelewane, co semestr na konto uczelni, gwarantują Ci wszystko – wpisy na listy obecności, gotowe notatki podstawiane pod nos, same piątki w indeksie, uścisk dłoni rektora, pochwały od profesorów i odpowiedzi do pytań na ustnych. Co Ty wiesz o życiu.

Jesteś snobem

Uważasz, że pieniądze są najważniejsze i możesz za nie kupić sobie wszystko – drogą torebkę, szpilki, szybki samochód, mieszkanie, no i oczywiście wykształcenie! Masz się za lepszego od innych i nie masz zamiaru studiować z tymi na publicznych, co dostali się na studia ciężką pracą z pomocą własnej inteligencji. Z kieszeni wypadają Ci banknoty dwustuzłotowe i nie zamierzasz udawać biedaka. Przecież Cię stać, a nie tak jak tamtych, co na zupkach i pierogach od mamy ciągną przez cały miesiąc aż nie pojadą znów do domu.

Nikt nie przyjmie Cię do pracy

Nie ma opcji! Żaden dobry pracodawca nie będzie chciał zatrudnić kogoś po prywatnej uczelni! Przecież wiadomo, że zapłacił za ten papier to pewnie nic nie wie, o niczym nie ma pojęcia, nie wie z czego żyje i jeszcze bankowo zawali każde zadanie, które się mu powierzy. Nawet nie przygotowuj CV, bo przecież wstyd tam wpisać prywatną uczelnię. 

Na prywatnej uczelni jest banalnie łatwo bo… 

Jak płacisz to wszystko zawsze zaliczasz

Nie musisz chodzić, nie musisz nawet kupować zeszytów ani długopisów. Trzy lata możesz spędzić w domu, a i tak jak tylko przyjdziesz na egzamin po wpisaniu imienia, nazwiska i numeru indeksu z automatu dostajesz pięć. Nikt nawet tego nie czyta, wszyscy dostają bardzo dobre oceny, które zaraz po egzaminie prowadzący wpisuje do indeksu. Na ustnym nawet jak nie znasz odpowiedzi to wszyscy w sali zmawiają się, że w razie czego powiedziałeś wszystko i stąd ta piątka w karcie. Nigdy nie widziałeś trójki, a Twoja średnia ze studiów to 4,90 żeby nie wzbudzać podejrzeń i plotek, że niby na prywatnej to ma się wszystko za nic.

Przecież z takiej uczelni nie da się odpaść

Choćbyś nie zaliczał egzaminów, nie przychodził na zajęcia będziesz bez problemu mógł studiować. Bo przecież na prywatnej nie ma żadnych zasad, wszystko można, a nikt nie wyrzuci studenta, który daje uczelni zarobek.

Kadra i tak jest słaba

To wcale nie są profesorowie ani doktorzy, tylko podstawieni ludzie. Tak naprawdę nic nie wiedzą, nie mają żadnego doświadczenia i znaleźli się w tych salach przez przypadek. Udają, że niby coś czytają, trochę dyskutują, ale tak naprawdę nie mają bladego pojęcia czego uczą. Wcale to nie są Ci sami profesorowie, którzy uczą na publicznych. To musi być zbieżność nazwisk!

Może stereotypowo, może z lekką przesadą, ale właśnie tak wyglądają studenci prywatnych uczelni w oczach innych (studentów). W kolejnym wpisie, już nieco bardziej poważnym, podzielę się z Wami moją opinią na temat studiów za które się płaci.

Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Google+Share on LinkedIn

Może Ci się również spodobać

  • Anna

    Jeśli naprawdę spotykasz się z takimi opiniami, to współczuję środowiska, w którym się znajdujesz.

    • Nie ma czego współczuć, bo to tekst z przymrużeniem oka, a niektóre opinie zaczerpnięte są także z Internetu oraz podsłuchanych rozmów 🙂 ludzie mi bliscy nie myślą tak stereotypowo 🙂

  • Ana

    Ej, bez przesady… w każdej plotce jest ziarnko prawdy, ale mówienie o elicie na jakichkolwiek studiach to już dawno nieprawda 🙂 Bo prawda jest taka, że teraz studiować może każdy, zwłaszcza na uczelniach tzw. bezpłatnych. Co jednak nie zmienia faktu, że sporo osób płaci za studia i – co gorsza – tytuły lic. lub mgr. – i chyba dlatego wciąż pokutuje, że płatne wykształcenie znaczy gorsze. Tymczasem każde jest dobre, jeśli tylko ktoś studiuje, bo mu zależy, a nie dla papierka. I mówię to ja, po studiach dziennych na państwowej uczelni, gdzie wiele z tego, co napisałaś, można podpiąć i pod studentów, którzy za studia nie płacili.